„O aktywnej imaginacji” Marie-Louise von Franz

W niniejszej publikacji proponuję podział aktywnej imaginacji na cztery fazy.

I. Najpierw należy oczyścić umysł z ciągów myślowych ego. To już jest bardzo trudne dla tych, którzy nie potrafią zatrzymać czegoś, co buddyści Zen określają jako «szalony umysł». Łatwiej dokonać tego w malarstwie, a jeszcze łatwiej w sand play, jednak ta ostatnia metoda pozwala uzyskać jedynie obrazy już istniejące w umyśle, a zatem niejako pomija się fazę «jałowości», co najczęściej prowadzi do trudności, kiedy analizant powinien zmierzać raczej do «realnej» aktywnej imaginacji. Większość wschodnich technik medytacji takich, jak Zen, praktyki jogiczne, medytacja taoistyczna itd. pozwala nam się skonfrontować z tym pierwszym krokiem. W Zen adept nie zyskuje jedynie umiejętności zatrzymania rozmyślań pochodzących od ego, ale zatrzymuje wszystkie fantazje wypływające z nieświadomości. Eliminuje się je albo przez skupienie na koanie, albo pozwalając im przepływać i ignorując je. Zewnętrzne ćwiczenia «siedzenia» należy rozumieć jedynie jako symboliczne wyrażenie tej czynności, która unieruchamia całą aktywność ego.

II. Potem następuje drugi krok: jest to faza, kiedy pozwala się nieświadomej fantazji zaistnieć w polu wewnętrznej uwagi. W odróżnieniu od wszystkich wschodnich technik przyjmujemy taki obraz i nie rozpuszczamy go, ani nie ignorujemy. Skupiamy się na nim – i tutaj należy wystrzegać się dwóch rodzajów pomyłek: zbytniego skupienia się na nim – to ten obraz unieruchamia, jakby dosłownie usztywnia – albo zbyt małego skupienia się na tym, a wtedy wewnętrzne obrazy zwykle zmieniają się zbyt szybko i włącza się coś w rodzaju «wewnętrznego kinematografu». Z mojego doświadczenia wynika, że w tę pułapkę wpadają najczęściej typy intuitywne. Piszą nieskończone fantastyczne opowiadania, które nie mają zbytniego sensu lub nie mają związku z tym, co się dzieje. Jest to faza pasywnej imaginacji, «imaginatio phantastica», w przeciwieństwie do «imaginatio vera».

III. Teraz krok kolejny. Polega na nadaniu fantazji pewnej formy ekspresji: zapisaniu jej, namalowaniu, wyrzeźbieniu lub zapisaniu muzyki, którą się słyszało, albo też na zatańczeniu. W tym ostatnim przypadku angażuje się ciało, co jest niekiedy konieczne, głównie jeśli emocje i niższa funkcja są tak nieuświadomione, że są praktycznie «pogrzebane» w ciele . Często pomocne jest wykonanie pewnego rytuału, jak zapalenie świecy, przejście po okręgu itp., ponieważ dzięki temu materia wkracza do gry. Jung powiedział mi kiedyś, że jest to bardziej efektywne niż «zwyczajna aktywna imaginacja», ale nie potrafił wytłumaczyć, dlaczego.

Moim zdaniem to również stanowi odpowiedź na problem, który dziś często się pojawia, kwestię zaangażowania ciała. Właściwie według Junga praca alchemiczna jest właśnie aktywną imaginacją dokonywaną poprzez mieszanie, podgrzewanie itp. substancji materialnych. Alchemicy Wschodu, głównie taoistyczni, dokonywali tego zwykle usiłując wywrzeć wpływ na substancję własnego ciała, ale także na substancję materiałów w swoich retortach. Alchemicy Zachodu posługiwali się głównie materią poza własnym ciałem, zakładając, że «nasza dusza wyobraża sobie wspaniałe zjawiska na zewnątrz naszego ciała» (extra corpus). Paracelsus i jego uczeń Gerhard Dorn próbowali dokonywać eksperymentów na swoim «wewnętrznym nieboskłonie» we własnych ciałach, za pomocą zewnętrznych czynności magicznych; to wywierało – analogicznie – relację synchroniczną z materią ich ciała. Stąd aktywna imaginacja jest właściwie bardzo skupiona na ciele, a głównie na podstawowych składnikach chemicznych w ich znaczeniu symbolicznym. Obserwowałam często silne pozytywne i negatywne reakcje właściwie lub niewłaściwie przeprowadzonej aktywnej imaginacji: jeden z analizantów przeszedł nawet ciężki, ale czysto psychogeniczny atak serca, kiedy zdradził swoje uczucia w aktywnej imaginacji. Wielki problem powodują silne uczucia i emocje. W swoim własnym eksperymencie Jung stosował czasem ćwiczenia jogi i najpierw starał się ich nauczyć, zanim potrafił, można powiedzieć, wyciągnąć z nich obraz, do którego mógł się odnieść w aktywnej imaginacji. Pewnych aktywnych imaginacji można dokonywać jako rozmowy z wewnętrznie postrzeganymi częściami własnego ciała lub jako wysłuchiwanie, co owe części mówią. Może to być szczególnie pomocne w przypadkach psychogenicznego symptomu fizycznego. Kiedykolwiek dotyka się materii, już to wewnątrz, już to poza ciałem, istnieje szansa, że pojawią się znacząco liczne zdarzenia, co ukazuje, że ta forma aktywnej imaginacji ma szczególnie dużą moc oddziaływania. Negatywną stroną aktywnej imaginacji jest fakt, że dotyka ona tematu magii i niebezpieczeństw z nią związanych.

Na tym poziomie, jak wskazuje Jung w swoim artykule „Funkcja transcendenta”, mogą się pojawić dwa główne błędy: albo się opatruje fantazję zbyt dużą ilością opracowania estetycznego, staje się ona «dziełem sztuki» i w gorączkowości obcowania z formą pomija się przesłanie, albo też znaczenie owej fantazji. Z mojego doświadczenia wynika, że ma to miejsce głownie jeśli chodzi o malowanie i pisanie. Zbyt wybujała forma zaciera zawartość podobnie, jak sztuka w wielu okresach historii «grzebała bogów w złocie i marmurze», zatem wolimy oglądać prymitywne fetysze albo niestaranną sztukę wczesnych chrześcijan. W tej mierze wrażenia i odczucia wywodzą nas najczęściej w pole. Zapomina się, że to, co się tworzy jest jedynie odwzorowaniem wewnętrznej rzeczywistości, a celem jest odniesienie się do rzeczywistości, a nie do jej odwzorowania. Innym błędem jest działanie odwrotne: szkicuje się zawartość fantazji jedynie w sposób niedbały i od razu przechodzi się do pytania o jej znaczenie. To zagrożenie dotyczy głównie typów intuitywnych, myślących, a najbardziej intelektualistów. Obrazuje brak miłości i oddania. Uwidacznia się to od razu, kiedy pacjent przynosi niedbały szkic lub nieładnie zapisany skrawek papieru od razu z zarysem wyobrażenia o jego znaczeniu. Ten trzeci krok, który użycza nieświadomości funkcji autoekspresji w formie twórczej najczęściej już przynosi wielką ulgę. Jednak nie jest to jeszcze «prawdziwa» aktywna imaginacja.

IV Czwarty krok jest decydujący – jest to krok, który jest pominięty w większości nowoczesnych technik równoległych. Jest to etyczna konfrontacja z tym, co się uprzednio wytworzyło. Tutaj Jung przestrzega przed najczęstszą i najbardziej zgubną pomyłką, czyli, że wejdzie się do «wewnętrznej gry» z fikcyjnym ego, a nie ze swoim ego prawdziwym .

Podam tutaj przykład: analizant śnił, że znalazł na pustyni końską nogę, a była ona bardzo niebezpieczna. Zaczęła go ścigać. Był to rodzaj demona związanego z Wotanem. W aktywnej imaginacji analizant kontynuował sen. Uciekał konno. Demon końskiej nogi stawał się coraz większy i coraz bardziej się zbliżał. Potem pacjent obrócił się i w jakiś sposób zapanował nad nim i wdeptał go w ziemię. Kiedy analizant opowiedział mi tę historię odczułem dziwną rozbieżność między jego rzeczywistym wyglądem a wynikiem tej historii. Wyglądał na bardzo zmartwionego i wzburzonego. Powiedziałam mu, że nie wierzę, że stało się tak, jak w historii, ale nie potrafiłam powiedzieć, dlaczego. Tydzień później zwierzył się, że kiedy demon końskiej nogi zbliżył się do niego, on się rozszczepił: jedna jego część zwyciężyła demona, druga «wyskoczyła z dramatu» i jedynie obserwowała scenę. Tak więc zwycięstwa nad demonem dokonało jedynie fikcyjne heroiczne ego, a jego prawidziwe ego wyskoczyło i pomyślało w ukryciu «to tylko fantazja». Z mojego doświadczenia wynika, że jeżeli faktyczny obserwowalny stan emocjonalny ego analizanta nie jest zgodny ze stanem w historii to widać, że dramę przeżyło jedynie fikcyjne ego. Tę pomyłkę bardzo trudno wykryć. Inny analizant miał długą relację miłosną z postacią animy w aktywnej imaginacji. Ale nigdy nie powiedział jej, że jest żonaty. Kiedy zapytałam, powiedział że w rzeczywistości nigdy by tego nie zrobił. Zatem jego ego w aktywnej imaginacji zachowywało się inaczej niż jego ego codzienne. Cała sprawa nie była oczywiście zbyt realna, była bardziej podobna do pisania powieści, a nie do właściwej aktywnej imaginacji. To jest najważniejsze, ponieważ skuteczność aktywnej imaginacji zależy całkowicie od tej sprawy. Ludzie bardzo rozszczepieni oraz ludzie zagrożeni psychozą utajoną zwykle nie mogą pracować z aktywną imaginacją lub robią to w sposób fikcyjny i nic z tego nie wychodzi. Jak Państwo wiedzą Jung w ogóle ostrzegał przed dopuszczaniem do pracy z aktywną imaginacją przez przypadki borderline. Drugi przykład, który podałam nie dotyczy chorego analizanta, ale intelektualisty. Intelekt jest wielkim zwodzicielem, który potrafi sprawić, że pominie się nieodwracalnie kwestię moralną i przemyca do głowy pół-nieświadome myśli że to wszystko «fantazja» albo «życzeniowe myślenie» i przez to niweczy się całą sprawę. Żeby dokonać prawdziwej aktywnej imaginacji potrzeba swego rodzaju naiwności.

 Z: „Psychoterapy” 2001. Tłum. Hanna Swaryczewska.