Jung o cieniu

List Junga do P.W. Martina, założyciela „Międzynarodowego centrum psychologii stosowanej”, napisany w 1937 roku, dotyczący „techniki” pracy z cieniem. Tłumaczenie: Bartłomiej Pawłowski.

„Drogi Panie Martin,
To co pan nazywa techniką pracy z cieniem jest kwestią bardzo ważną i trudną. W gruncie rzeczy nie istnieje tu żadna technika, o ile taka technika znaczyłaby znaną i, być może , godną wskazania metodę(receptę) rozwiązania pewnej trudności czy zadania. Jest to raczej wyzwanie przypominające zabiegi dyplomatyczne czy działalność polityczną. Nie istnieje chociażby żadna konkretna technika, która mogłaby nam pomóc w pojednaniu dwóch opozycyjnych ugrupowań. Może to nastąpić wskutek dobrej woli lub dyplomatycznego sprytu, wojny domowej albo i w ogóle się nie wydarzyć. Jeśli w ogóle możemy mówić o technice, to jej warunkiem koniecznym byłoby właściwe nastawienie. Przede wszystkim należy pogodzić się i poważnie potraktować samo istnienie cienia. W drugiej kolejności niezbędne jest poznanie jego przejawów i intencji. Po trzecie wreszcie: nie do uniknięcia będą długie i trudne negocjacje.

Nikt nie jest w stanie z góry przewidzieć dokładnego rezultatu końcowego takich negocjacji. Wiadomo jedynie, że przez ostrożną i uważną współpracę sam problem ulega przemianie. Bardzo często pewne nieprawdopodobne na pozór intencje cienia okazują się zaledwie zagrożeniami, czymś co wydaje się groźne na skutek niechęci ze strony ego do poważnego przyjrzenia się cieniowi Takie zagrożenia słabną zazwyczaj na sile kiedy poważnie się z nimi skonfrontować. Pary przeciwieństw mają naturalną tendencję do spotkania się wpół drogi, na neutralnym gruncie, z zastrzeżeniem, że ten obszar nie jest li tylko intelektualnie wypracowanym kompromisem narzuconym następnie siłą skonfliktowanym stronom. Możliwość ta powstaje raczej jako rezultat cierpienia wynikającego z konfliktu. Takie konflikty nie są nigdy przezwyciężane przez żadną umiejętną sztuczkę czy intelektualne posunięcie, lecz poprzez umiejętność cierpliwego ich znoszenia.

W gruncie rzeczy należy takie konflikty wręcz zaogniać, aż do punktu krytycznego, w którym przeciwieństwa ulegają powolnemu stopieniu się w jedno. Jest to to bardziej alchemiczna w swej istocie procedura niźli kwestia racjonalnej decyzji i wyboru. Cierpienie jest niezbywalnym elementem tego procesu. Każde realne rozwiązanie osiągane jest

jedynie poprzez intensywne cierpienie [cierpienie jako warunek konieczny choć bynajmniej nie wystarczający, co warto wspomnieć tłumacząc na język narodu lubującego się w martyrologii – przypis tł. ]. Cierpienie ukazuje nam stopień w jakim jesteśmy nieznośni dla samych siebie. „Pogódź się ze swoim przeciwnikiem” na zewnątrz jak i wewnątrz! Oto problem! Taka ugoda powinna w równie małym stopniu wiązać się z krzywdą twoją jak i przeciwnika. Przyznaję, że niełatwo jest znaleźć tu właściwą formułę, ale jeśli się ją odnajdzie, to stajemy się całością, a to jest, jak sądzę, sensem ludzkiego życia.”